sobota, 20 października 2012

O autach na tkaninie i KONKURS!

Bardzo lubię spersonalizowane gadżety.Posiadamy już sporą część galerii z imieniem synka.Ostatnio obdarowani zostaliśmy przez  Martello kocykiem i poduszką w auta z wyszytym imieniem NIKODEM. Test przebiegł pomyślnie,bo produkt zaspokoił moje oczekiwania.Kocyk jest duzy(120 cm x 90 cm),bardzo przyjemny w dotyku i nie rozciąga się po praniu.Nikoś pokochał nowy zestaw i chętnie kładzie główkę na swojej,podpisanej podusi.




Martello to firma produkująca wyroby z najlepszych gatunkowo tekstyliów dla niemowląt i dzieci. Przede wszystkim w ofercie są kocyki. Produkcja kocyków dla dzieci jest kontrolowana pod względem ekologiczności surowców i dodatków używanych przy dzianiu, szyciu i praniu. Środki używane przy produkcji kocyków są produkowane i używane w poszanowaniu dla środowiska naturalnego. Kocyki robione są ze 100% bawełny organicznej. Bawełna posiada certyfikat EU,a  nici mają certyfikat Öko-Tex Standard. Olej maszynowy nie zawiera metali ciężkich ani innych zabronionych dla zdrowia substancji. Ostatni etap, czyli pranie kocyków odbywa się przy użyciu ekologicznego środka piorącego, bezzapachowego o wysokiej biodegradowalności.
To wszystko sprawia,że mam zaufanie to tej firmy i bardzo chętnie polecę ją każdemu kto szuka pięknego zestawu dla swojego dziecka lub pomysłu na prezent.
*
Z okazji weekendu, pieknej pogody i nawiązania współpracy z firma Martello pragnę zaprosić Was na KONKURS.
Konkurs zrodził się z chęci obdarowania kogoś jednym z produktów firmy Martello.Żeby tego było mało zwycięzca sam wybierze sobie nagrodę,a wybór jest duży i kusi piękną ofertą.

baner
1.Konkurs trwa od dziś tj. 20.10.2012r do 03.11.2012r.

2.Ogłoszenie zwycięscy nastąpi w ciągu pięciu dni od dnia zakończenia konkursu.
3.Zadanie konkursowe polega na: napisaniu jak pieszczotliwie nazywacie Wasze dziecko i dlaczego właśnie tak,skąd wzięła się ta nazwa?,a może wiąże się to z jakąś historią?:)
4.Odpowiedzi proszę wpisywać w komentarzu pod postem.Osoby bez bloga proszę o pozostawienie e-maila.

5.Zwycięzca w nagrodę będzie mógł sam wybrać prezent(w grę nie wchodzą produkty z działu"Dla domu").

6.Fundatorem nagrody jest firma Martello.
 
7.Proszę o podlinkowany baner na swoim blogu. 


29 komentarzy:

  1. Moje dziecko zwie się Pyza , bo jak się urodziła to była taka chudzinka , że ni jak nie była podobna do pyzowatej pyzy ;)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Gabrysia to niezła cwaniara dlatego bardzo często mówimy do niej Gabiszon ;-) A Norbert - Norbert to jeszcze większy cwaniak ;-) a wołamy na niego najczęściej ORBITREK. Z 2 powodów. najpierw był Norbitek ;-) ale jak na odwiedzinach u cioci raczkował do orbitreka i nie chciał się od niego odczepić. Co go zabieraliśmy to się czołgał i czołgał aż dopełzł ;-) został Orbitek ;-)

    Swoja drogą i ja uwielbiam personalizowane gadżety :-)))) są takie indywidualne :-))) kocyki znam bo ostatnio zamawiałam chrześnicy z okazji chrztu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kajtuszek :) tak ochrzciła ją nasza położna i tak zostało :)

    juska4@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Naszego Dzikiego Lokatora jeszcze nie ma na świecie (akuratnie dzień zakończenia konkursu jest jednocześnie przewidywanym terminem przyjścia na świat naszego Syna). Jednak już teraz mamy dla niego pieszczotliwe określenia:

    SKARBONECZKA - bo dzieci już od pierwszych dni ciąży to takie kochane skarbonki, w które wkładamy nie tylko pieniądze, ale i uczucia.

    GLIZDECZKA - raz kiedy Dziki Lokator zaczął się dość mocno ruszać, zaczęłam się śmiać, że mam w sobie taką kochaną glizdeczkę przemieszczającą się pod moją skórą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczny komplecik! Inaczej sobie go wyobrażałam :)
    Te, które do tej pory widziałam były raczej tandetnawe :)

    A Michalinę moją to ja kilka godzin po urodzeniu nazwałam Bzidalem... [córciu przepraszam???], na drugi dzień była Chińcićkiem :D później długo Lalutkiem. Kilkanaście nazw też po drodze do dzisiaj powstało, ale teraz najczęściej Michalina to Minia [sama zresztą się tak przedstawia], albo Misia/Misiul/Mińciuś/Miniek/Micha :) Powód jest raczej banalny :D bo to od Michaliny pochodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój skarb od urodzenia nazywny jest Fistaszkiem to taki nasz skrót od jego imienia Staszek. Dlaczego fistaszek bo jak orzeszek był po marszczony a przy tym uroczy ,piekny i do schupania:)
    mój email:betka-73@O2.pl

    OdpowiedzUsuń
  7. My bardzo lubimy nasz kocyk Martello :) a Wy jeszcze macie śliczną podusię!! wow!! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na swojego synka mówię Słonecznik... bo jego uśmiechnięta buzia wygląda tak jak słonecznik z kreskówek... taki mały, niedojrzały, promienny Słonecznik :)
    http://mordoklejka-i-rodzinka.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  9. My na swojego synka Gabrysia mówimy różnie.Co osoba w rodzinie to mówi inaczej: my jego rodzice mówimy an niego Gabryś,Gabiś,Gabinek ; babcia mówi na niego Orzeszek ; ciocia mówi na niego Szoszonek ;wujek mówi na małego Śmiechu bo Gabryś jest bardzo pogodny i ciągle się śmieje a kuzynek Gabisia mówi na niego Misiaczek.

    http://gabinkowa-mamusia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mój starszy syn Maciek jak był malutki pieszczotliwie mówiliśmy do niego Maciulka. Czasami jeszcze zdarzy mi się tak do niego mówić. Takie zdrobnienie przyszło do nas samo z siebie, do drugiego synka mówimy często Miki, Mikuś a ma na imię Mikołaj. Chętnie wezmę udział w tak wspaniałym konkursie.

    OdpowiedzUsuń
  11. A moj synek ma na imie Nikodem. Mowimy do niego prze różnie..Niuniuś, Lulu, Nikoś I Ako. Jednak kazde z tych zdrobnien ma swoja historie:) Niunius zaczełam mówić tuż po porodzie jakos mi Sie skojarzyło z małym niuńkiem, Lulu zaczeli mówić na niego babcia z dziadkiem, Nikoś wiadomo zdrobnie od imienia, a Ako to Sam Nikoś mówi tak na siebie, Tzn. Sam Sie tak nazwał:)
    Ilona.piasecka@onet.eu

    OdpowiedzUsuń
  12. czy osoby bez bloga mogą brać udział /??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście.Proszę jednak zostawić e-maila

      Usuń
  13. Fantastyczne są te kocyki, nasz sprawdza się doskonale:) Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witam,mój syn ma na imię Jeremiasz.Poniewaz, to zbyt cięzkie imię dla małego chlopca, wiec mówiliśmy do niego gdy był mały- Miaszek,Miaciu,Dzióbek.Teraz Jeremi ,Jeremiasz.A małe dzieci mówia Jemiasz lub Remieniasz.Pozdrawiam Monika. betherm7@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Syn ma na imię Aiden. Od urodzenia często nazywaliśmy go "niuniuś" bo był takim malutkim grubaskiem, jak i również "dziubek" od jego pięknych, kształtnych ust. "Dziubkiem" nazwały go pielęgniarki w szpitalu zaraz po urodzeniu, wprost nie mogły opędzić się od jego ust :) Nazywałam go tez "szlifcią" bo kiedy miał 4 miesiące i leżąc w łóżeczku kręcił główką na boki, to "szlifował" sobie z tyłu główki włoski :) A na co dzień nazywamy go "misiem" bądź wprost - Aidenek :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nasz blog na którym mieści się podlinkowany baner konkursu:
    http://nasze-serduszko.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  18. Córcia ma na imię Lenka i oczywiście kązdy mówi do niej inaczej ale ja najczęściej albo Lenutek (a takie sobie zdrobnienie imienia wymyśliłam) albo Tuptuś bo ma tak charakterystyczny tupot stópek że w żłobku za zamknietymi drzwiami od razu rozpoznam swoje dziecko i w rytm tuptanie wydaje z siebie dzwiek yyyyyyyyyyy.shagy@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie wiem, czy powinnam startować do tego konkursu, ale co mi tam. Swojej córki nie nazywam pieszczotliwie, bo "Agacina" to wcale pieszczotliwie nie jest.
    Do niej po prostu nie pasuje inaczej, bo to czort jest i swój charakterek ma. Twarda jak orzech, nie lubi przytulania, całowania. Nie zabiega o to, zabiega o uwagę, nic więcej.

    Agacina - tak wyszło, tak jakoś dopasowała to do niej kiedy jeszcze była małym smrodem, płaczącym jak większość niemowlaków charakterystyczne "nieeeeeee".

    Moja mama dnia pewnego oburzona zwróciła mi uwagę: dlaczego ją tak nazywasz? - Jak? - No Agacina. Brzydko tak. Agatka, Aguś, ale nie Agacina. Swoje imię ładne ma, a Ty tak szpecisz.
    Hehe :)

    A ile śmiechu miałam, kiedy sama zainteresowana zaczęła mówić na siebie "Agacina" z naciskiem na CI.

    Także mimo, że nie pieszczotliwe to i tak chciałam się podzielić, bo temat fajny ;)

    Banerek wrzucam na ruziaruzia@blogspot.com
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  20. Śliczny komplet! Ja też uwielbiam spersonalizowane rzeczy! Mamy kocyk od Martello i serdecznie polecamy, Życzę powodzenia innym mamusiom w konkursie!~Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  21. Naszej córci jeszcze nie ma na świecie, lecz to nie przeszkadza Nam do pieszczotliwego jej nazywania - Alcia. A było to tak:
    Któregoś wieczoru( jeszcze nie mieliśmy wybranego imienia dla dzidziusia) mój mąż przyłożył swoje usta do mojego brzuszka i zacząć śpiewać jakąś zmyśloną piosenkę. Śmiechu mieliśmy przy tym co nie miara. Kiedy skończył, przyłożył swoje ucho do brzuszka i spytał: " I jak się dziś miewa nasza Alcia?" Nasza córką w odzewie kopnęła tatę w ucho:) - tak twierdzi mój mąż:) Wątpliwości nie mamy, nasza córeczka będzie miała na imię Alicja, pieszczotliwie Alcia:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moja córeczka ma na imię Zuzanna, ale my najczęściej mówimy na nią Zuzik - Zuzik Łobuzik. Może i mało oryginalnie, jednak w 100% oddaje naturę córuni. Jest malutka, drobniutka, ale przy tym niesamowicie ruchliwa. Wszędzie jest jej pełno: biega, krzyczy, co chwila woła kogoś innego do zabawy, tarmosi zwierzaki, no i jeśli czegoś chce, to potrafi się o swoje wykłócić (nawet uderzyć pięścią w stół wołając baja! kiedy dziadek nie reaguje na grzeczne prośby i delikatne sugestie;p). W tym swoim byciu złośnicą, potrafi jednak być tak urocza, że... ach, no nie sposób się jej oprzeć:) Nie myślcie sobie, że Zuzik, to rozkapryszone dziewuszysko, o nie nie! Ma też swoją łagodniejszą naturę;) Bardzo, ale to bardzo kocha i dba o swoją jeszcze nienarodzoną siostrzyczkę: przytula się do brzusia całuje, głaszcze i ćwiczy opiekę na lali. Kocha też z całego serca tatusia, np. dbając by nikt i nic nie zakłóciło jego snu (pokazuje paluszkiem ciii i mówi tata aa). Uwielbiam też nasze poranki, kiedy budzi mnie swoim uśmiechem i caaałą serią buziaków! Jest niesamowicie bystrą dziewczynką, a dopiero skończy dwa latka! Kocham ją całym sercem i pragnę dla niej wszystkiego co najlepsze, również co najpiękniejsze, wszystkiego co wywoła uśmiech na jej twarzy, a nowy kocyk Martello na pewno sprawi jej wiele frajdy:)
    plociennik.marta@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Mój Synuś ma dwa pieszczotliwe określenia.
    Pierwszym jest Bąbelek. A wzięło się to od pierwszego USG. Jak zobaczyliśmy taka maleńka kuleczkę na monitorze USG oboje z mężem powiedzieliśmy na głos, że to nasz Bąbelek. Ja jeszcze dodałam, że to mały facecik na pewno. A że był to 6 tydzień ciąży Pani Doktorka się śmiała z nas i kibicowała. Od tej chwili obydwoje do brzuszka mówiliśmy Bąbelku w Brzuszku hehe głaskając brzuszek. I Bąbelek odkopywał. Baa nawet Pani Doktorka na każdej wizycie mówiła do naszego Synka: Bąbelek uspokój się, jak jej się odwracał na USG, albo szalał hehe No i moje pierwsze słowa jak zobaczyłam Synka nie mogły brzmieć inaczej niż: Witaj Bąbelku :D Położna aż się uśmiechnęła.
    A teraz po 7 miesiącach naszej wspólnej przygody zwanej życiem oprócz Bąbelka jest jeszcze Ziaba. Hehe Ziaba wzięła się od cudnej pozycji przy próbach pełzania… nie potrafię tego opisać, ale jak zobaczyłam Bąbla to powiedziałam: Ty moja Ziabo, a Bąbel zaczął się tak fajnie śmiać w głos, że nie było wyjścia i został małą pełzającą Ziabą mamusi. Od tej pory jak mówię: Ziabo Ty moja to potrafi tak śmiać się w głos, że i ja się śmieję i śmiejemy się dwa wariaty. Kocham To!

    I fajnie by było mieć kocyk z podpisem Dominiś vel Bąbelek ur....

    Mój e-mail: lea_20@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. moja Niunia to Robaczek - nie wiem czemu, tak jakoś do niej pasuje - sama o sobie mówi "liobacie"

    OdpowiedzUsuń
  25. Witam:)
    Nasza córka to Klusa zwana również Titą Banditą :)
    Klusa ( pewnie do czasu bo później temat wagi jak dla każdej kobiety stanie się sprawą wrażliwą) urodziła się jako malutki człowieczek 2500 kg i 44 cm. W związku ze swoją posturą została nazwaną Klusą co miało się też przyczynić do szybkiego przyrostu jej wagi. Oczywiście Klusa z niej żadna chociaż chomikowe policzki i pękaty brzuszek mogą się wpasować w tą ksywke ;)
    Tita Bandita od ciągłego kilkanaście razy dziennie powtarzanego jak mantra wyrazu TiTa co z reguły oznacza zegarek lub cokolwiek co przypomina zegarek (nie muszę dodawać, że większość rzeczy go przypomina ;) ).
    Drugi człon Bandita powstał na fali TiTa i doskonale określa charakterek tej małej osóbki :)
    Pozdrawiam :)
    plavalaguna@vp.pl

    OdpowiedzUsuń
  26. Lista zamknięta:)Dziękuję wszystkim za uczestnictwo.W ciągu 5 dni ogłoszę wyniki...zaglądać więc na bloga proszę:D

    OdpowiedzUsuń